Licznik odwiedzin : 2920319
Logo

Wywiad z Marcinem Czarnikiem


- Życie artystów teatralnych w naszym kraju rzeczywiście jest takie trudne jak pokazane zostało to w serialu „Artyści” Pawła Demirskiego i Moniki Strzępki?
Myślę, że o wiele trudniejsze. To co dzieje się w Teatrze Polskim we Wrocławiu i Teatrze Studio w Warszawie przerosło w swojej dramatyczności wyobrażenie autora. Niestety.

- Z duetem Strzępka-Demirski spotykał się Pan nie raz na scenie. Jak się z nimi pracuje?
Wspaniale. Interesuje ich człowiek, którego spotykają. Są czujni na prawdę relacji i to wszystko, co czyni role pełne i prawdziwe. Do tego szanują aktorów i wszystkich, z którymi współpracują - niezależnie od funkcji. Za pracą z nimi się tęskni. Jak za wakacjami w Toskanii :)

- Jest Pan aktorem głównie teatralnym. Dlaczego zdecydował się Pan na udział w serialu?
 To, że nie pracowałem wiele w polskim kinie i telewizji nie było kwestią wyboru. No może czasem, gdy zdjęcia pokrywały się z jakąś premierą - zdarzało się. Ale prawda jest taka, że teatry, zwłaszcza te poza Warszawą, nie są oblegane przez reżyserów czy producentów filmowych. Ale to się zmienia. Powoli. Poza tym serial, teatr, film - to wszystko praca dla aktora. Tylko. I aż.

- Grał Pan na deskach wielu teatrów – we Wrocławiu, Gdańsku, Warszawie, Krakowie. Czy praca, atmosfera, jest we wszystkich podobna?
Teatr tworzą ludzie - każdy jest inny, ma swoje lepsze i gorsze momenty, chwile. W każdym pełno jest ludzi, którzy traktują swoją pracę z oddaniem i pasją. Z nimi lubię i chcę pracować. Niezależnie od miasta. Chociaż mam swoje osobiste historie związane z poszczególnymi teatrami. Np. w Teatrze Miejskim w Gdyni poznałem żonę, w garderobie Teatru Wybrzeże w Gdańsku spłodziliśmy córkę, z którą z kolei mieszkaliśmy przez dłuższy czas w garderobie Teatru Polskiego we Wrocławiu. Teraz pracuję w teatrze Starym w Krakowie, do którego uciekałem na wagary jako licealista.

- Przez kilka lat mieszkał i pracował Pan w Warszawie – mieście, które podobno sprzyja artystom, jeśli chodzi o pracę. Pan jednak porzucił stolicę dla Krakowa. Dlaczego?
To nie tak. Nigdy nie byłem związany mocno z Warszawą, ale nigdy od niej nie uciekałem. Tu skończyłem szkołę  teatralną, współpracowałem z teatrami warszawskimi (TR Warszawa, Teatr Powszechny).  To prawda, że dużo lepiej czułem się we Wrocławiu czy Krakowie. Ale Warszawa bardzo się zmienia - również teatralnie. Na lepsze.

- Co oznacza dla Pana idealne miejsce pracy w teatrze?
 Praca z ludźmi, z którymi mam wspólne cele i z którymi darzymy się zaufaniem. Którzy mnie inspirują, których ja inspiruję, a od czasu do czasu ulepimy razem pierogi.

- W życiu zagrał Pan wiele znakomitych ról teatralnych. Czy któraś z nich jest dla Pana  najważniejsza?
Hamlet, Robespierre („H” i „Sprawa Dantona”) u Jana Klaty. Konrad („Dziady Ekshumacja”), Dzierżyński („Bitwa Warszawska 1920”) u Moniki Strzępki. Czyli bohaterowie moralnie „połamani”, stający przed wyborem „być czy nie być?” oraz „kim być”? Jaką postawę przyjąć? Po której stronie się opowiedzieć, by być w zgodzie z sobą? Współpraca z  Moniką Strzępką i Janem Klatą pozwala aktorowi na głębokie przepuszczenie tych pytań przez siebie - aktora - człowieka - Marcina Czarnika.

- Czy Pana zdaniem bez ukończenia szkoły teatralnej można być dobrym aktorem? Ewa Szykulska powiedziała mi niedawno, że „zdolny zawsze się obroni”, a co Pan myśli na ten temat?
Znam świetnych aktorów bez szkoły. Czasem wydaje mi się, że mnie osobiście szkoła więcej zabrała niż nauczyła. Chciałbym aby tak nie było, więc teraz sam uczę w szkole, która kiedyś mnie nie przyjęła - w PWST w Krakowie.

- Co roku szkoły teatralne kończy ponad stu aktorów z dyplomami, większość chciałaby pracować w teatrze. Co może im Pan poradzić? Jak się przebić?
Niestety nic nie poradzę :). Ci, którzy będą mieli potrzebę i talent - trafią w końcu do teatru czy filmu. Reszta - założy firmy i będzie robić coś innego. Problem polega na tym, że czasem, czy coś jest naszą karmą czy nie, okazuje się dość późno, więc zostają najwytrwalsi. Życzę powodzenia jednym i drugim.

- Panu się powiodło, ale czy kiedykolwiek miał Pan zwątpienia związane z wyborem zawodu?
Mam codziennie. Bez zwątpienia, nie ma sztuki, nie ma nauki, nie ma życia.

- Jaki powinien być teatr XXI wieku?
Uczciwy. Poszukujący Człowieka.

 90 urodziny Andrzeja Wajdy podczas 41. Festiwalu Filmowego w Gdyni
22-09-2016

90 urodziny Andrzeja Wajdy podczas 41. Festiwalu Filmowego w Gdyni

Wyjątkowym wydarzeniem tegorocznej edycji Festiwalu Filmowego w Gdyni są obchody 90. urodzin wybitnego reżysera, Andrzeja Wajdy. Z tej okazji widzowie na specjalnym zamkniętym pokazie obejrzą najnowszy film Mistrza „Powidoki”. Głównym bohaterem filmu jest malarz Władysław Strzemiński - artysta, który nie poddał się obowiązującemu socrealizmowi i doświadczył dramatycznych skutków swoich wyborów.


Czytaj całość