Licznik odwiedzin : 2597660
Logo

Krystyna Janda Laureatką Nagrody Gustaw

W ostatnim czasie czytelników różnego rodzaju tygodników opinii rozgrzewają do czerwoności już tylko rankingi Polaków najbardziej zamożnych. Rankingi osób wpływowych – choć nadal powstają – już nie rozgrzewają. Szczyty tych rankingów okupują głównie osoby działające poprzez mechanizmy władzy (rozmaitej), za którymi stoi rozbudowane wsparcie instytucjonalne (najrozmaitsze).
W takim kontekście, Krystyna Janda – osoba wpływowa niejako „sama z siebie”, z czego intuicyjnie w większości zdajemy sobie sprawę – jawi się jako ten Dawid naprzeciw Goliata. Nie stoi za nią żadna rozbudowana maszyneria instytucjonalna – poza talentem, o s o b o w o ś c i ą, pracą i zespołem osób, które autentycznie chcą z nią współdziałać. Stoi za nią jej niezwykle konsekwentnie prowadzona twórczość, ale przede wszystkim po prostu stoją za nią odbiorcy, ludzie: wszyscy ci, którzy z zainteresowaniem – połączonym z refleksją – słuchają tego, co ma do powiedzenia i oglądają to, co ma do zaoferowania. Widzowie, publiczność, czytelnicy, entuzjaści jej talentu  i  o s o b o w o ś c i. Bo w przeciwieństwie do naszej „sceny” politycznej, obserwatorami i uczestnikami aktywności wykreowanej przez Sceny prowadzone przez Krystynę Jandę, są zastępy entuzjastów, admiratorów  b e z i n t e r e s o w n y c h, połączonych podobną (co nie znaczy: identyczną) refleksją na temat symbolicznego uniwersum.
A jak liczne jest to grono potwierdzają różne publiczne zdarzenia, całkiem współczesne.
I potwierdza też fakt, że w ciągu ostatniej dekady Krystyna Janda otrzymała przytłaczającą wręcz ilość nagród i tytułów, dowodzących owej „wpływowości” lepiej, niż jakiekolwiek statystyki. Została m.in. uznana za najlepszą polską aktorkę w historii kina w plebiscycie Internautów portalu filmweb.pl ; dostała Złotą Kaczkę w kategorii: najlepsza aktorka ostatniego półwiecza. W 2014 roku – w kategorii: kultura – wygrała plebiscyt „Ludzie Wolności”,  który  to plebiscyt ujawnił, jakie to postaci z różnych obszarów aktywności są dla Polaków „symbolami niepodległości, rozwoju i demokracji”.
   Drobiazgowe przypominanie dorobku artystycznego Krystyny Jandy byłoby w tym miejscu nietaktem, bowiem oznaczałoby milczące założenie, że ci, którzy z decyzją Kapituły się teraz zapoznają, mają małe, lub zgoła żadne pojęcie o polskiej i europejskiej kulturze ostatnich 40 lat. Tutaj się tego nie zakłada. Warto natomiast zwrócić uwagę na coś innego, niż role teatralne i filmowe, czy nawet dorobek reżyserski: otóż Krystyna Janda w pewnym momencie, na etapie życia: 50+, zakasała rękawy (dosłownie i w przenośni) i zabrała się za odbudowę powierzonej jej przestrzeni. Zainwestowawszy m.in. własne środki finansowe, a także tchnąwszy ducha kreatywnego myślenia, w te „ździebko podupadłe” wcześniej miejsca, rozpoczęła  prowadzenie scen teatralnych, biorąc tym samym na siebie naprawdę dużą odpowiedzialność. I to nie tylko artystyczną, czyli za to, co wystawia – i jak wystawia – ale również za to,  z a   c o   w y s t a w i a.
No i przede wszystkim za zatrudnianych przez siebie ludzi. Daje im bowiem pracę, którą mogą w tych teatrach wykonywać bez poczucia obciachu i z szacunkiem dla siebie – czerpiąc z tego satysfakcję zawodową oraz finansową.
Będąc organizacją cechową, Związek Artystów Scen Polskich gratuluje Krystynie Jandzie, jako pracodawczyni – dziękujemy!

Pozostaje oczywiście zagadką, dlaczego aktorka o takiej pozycji, w świecie europejskich twórców, podejmuje tak karkołomną decyzję, jaką jest współkreowanie i udział w życiu społeczno-kulturalnym tego kraju – na taką skalę. Tym bardziej, że mogła dokonać dowolnego, a przynajmniej wygodniejszego wyboru, i przez tych kilkanaście minionych lat, zamiast borykać się z nieustającymi problemami płynącymi z odpowiedzialności za ludzi, finanse i repertuar, a także za jakość swojej oferty, mogłaby po prostu  z sukcesem uprawiać swój zawód, odcinać kupony od sławy oraz – w tzw. międzyczasie – leżeć na kanapie i pachnieć. I tak pewnie byśmy ją podziwiali – bo to też pewnie robiłaby świetnie.
Być może wskazówka do rozwiązania zagadki wyboru Krystyny Jandy tkwi w jej filmowym debiucie w głównej roli. Mowa tu o wajdowskim „Człowieku  z marmuru”. Agnieszka, druga – obok Birkuta (w fenomenalnej kreacji Jerzego Radziwiłowicza) – główna postać akcji, niewątpliwie wyprzedzała swój czas, przełamywała stereotypy, szczególnie te dotyczące kobiet, i jej wybory (podobnie jak znane nam późniejsze wybory samej Krystyny Jandy) zaskakiwały. A co bardziej drobnomieszczańskie „figury” z ówczesnego życia społecznego i politycznego faktycznie mogły owe wybory przyprawiać o szok – przyprawiony kompletnym niezrozumieniem. Działania Agnieszki; i działania Jandy: organizatorki, twórczyni, aktorki, kierownika literackiego, menadżerki oraz specjalistki od komunikacji społecznej – w jednym; były pod prąd, często w poprzek, czasem wspak. Były przekroczeniem oczywistości, czyli tego kożucha na powierzchni życia społeczno-kulturalnego. Obecnie, z perspektywy ponad czterech dekad jej pracy – niezwykle wytrwałej, konsekwentnej i skuteczniej – wiemy, że to były wybory niezwykle trudne, i w sumie przynoszące chyba więcej pożytku ogółowi, niż samej Krystynie Jandzie. Za tę niezłomność też dziękujemy.
I jeszcze jedno – dziś, po 40 latach od premiery tamtego filmu, Krystyna Janda świadomością i obywatelską postawą, a także zwykłą ludzką przyzwoitością, (która staje się coraz bardziej niezwykła, w tej  – odwołując się do słów klasyka –  „coraz bardziej otaczającej nas rzeczywistości”) – tym wszystkim właśnie ratuje honor pokolenia owych dwudziesto- i więcej „latków”, rówieśnych  wajdowskiej Agnieszce (i Krystynie Jandzie), którzy współcześnie tworzą pokolenie przeważające wśród wieloletnich architektów  naszej tak bardzo nas – finalnie – otaczającej rzeczywistości.

To wszystko wiemy, doceniamy i chylimy czoła – i z wdzięczności za ciężką, świadomą, odpowiedzialną robotę, Kapituła zadecydowała o wyróżnieniu Krystyny Jandy najważniejszą nagrodą ZASP, za szczególne zasługi dla środowiska teatralnego, ale przede wszystkim za znaczący wkład w budowanie świadomości społecznej (ze specjalnym uwzględnieniem kobiet – w każdym wieku, reprezentujących wszelkie grupy społeczne) – z wykorzystaniem wartości kultury narodowej i niejako przy okazji przyczyniając się, w sposób nie dający się przeliczyć na pieniądze, do promocji kultury polskiej w świecie.

Symboliczną datą powstania Związku Artystów Scen Polskich jest 21 grudnia 1918 roku - w związku z tym właśnie 21 grudnia podajemy nazwisko laureata wybranego wcześniej podczas obrad Kapituły Nagrody.

Dotychczasowi laureaci w porządku chronologicznym:

2009 - Adam Kilian
2010 - Ignacy Gogolewski
2011 - Kazimierz Kutz
2012 - Danuta Szaflarska i Janusz Głowacki
2013 - Stanisław Radwan
2014 - Jan Englert
2015 - Anna Polony
2016 - Waldemar Dąbrowski

Foto: Krzysztof Opalińśki

Tekst: Monika Wójtowicz